Reverse planning

Czy znasz ideę reverse planning, czyli planowanie od końca? Czy miałeś okazję sprawdzić tą technikę w praktyce?

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, na czym polega reverse planning. Wyznaczamy sobie datę zakończenia pracy nad naszym projektem. Załóżmy, że celem naszego projektu jest kurs online i chcemy rozpocząć jego sprzedaż 1.12.2020. Dla uproszczenia załóżmy również, że kurs składa się wyłącznie z lekcji video (nie ma żadnych dodatkowych materiałów do pobrania).

Następnie wypisujemy kroki prowadzące nas do rozpoczęcia sprzedaży, zaczynając od końca. Dla kursu online wyglądałoby to mniej więcej tak:

  • umieścić kurs na platformie,
  • zrobić edycję plików video,
  • nagrać wszystkie lekcje video,
  • przygotować prezentacje do lekcji video,
  • przygotować konspekty lekcji.

W kolejnym kroki przypisujemy daty zakończenia kolejnych zadań:

  • umieścić kurs na platformie: 24.11.2020,
  • zrobić edycję plików video: 20.11.2020,
  • nagrać wszystkie lekcje video: 6.11.2020,
  • przygotować prezentacje do lekcji video: 30.10.2020,
  • przygotować konspekty lekcji: 23.10.2020,
  • start projektu: 19.10.2020.

Zalety i wady reverse planning

Czyż nie wygląda to rozsądnie? Na pierwszy rzut oka, jak najbardziej. Co może być niezwykle mobilizujące dla osoby, która chce przygotować kurs online i zacząć na tym zarabiać.

Na tym – moim zdaniem plusy się kończą. A jakie są minusy? Brakuje w tym podejściu refleksji:

  • jaka jest dostępność osoby/osób, które będą wykonywać te zadania?
  • ile będzie lekcji do nagrania?
  • ile czasu zajmie nagranie jednej lekcji?
  • A ile czasu zajmie edycja jednego pliku video?

Przerabiałam to na sobie i wiem, że to nie jest takie proste, jak się wydaje. Niedawno usłyszałam od osoby, która nagrała wiele kursów online, że jeżeli lekcja video trwa 30 minut, to na przygotowanie tego nagrania potrzebujesz 10 razy tyle! Podpisuję się pod tym obiema rękami!

Kiedy zatem warto stosować reverse planning? Moim zdaniem to podejście sprawdzi się świetnie, kiedy do danego przedsięwzięcia podchodzimy już po raz kolejny (ale niekoniecznie drugi ;)). Znamy listę zadań, wiemy, ile czasu musimy na każde z tych zadań przeznaczyć. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w takim przypadku nałożyć szablon na kalendarz i wyznaczyć daty dla wszystkich aktywności.